Przez ostatni dwa tygodnie grudnia mieliśmy okazję poznać sytuację gdy TŻ, tata jest poza domem a wpada tylko na weekend.
Mimo ogromnej pomocy rodziny, wielu atrakcji i zajętych rąk dochodzę do wniosku, że taki model jest dla nas zupełnie nie przyjęcia.
Kuba codziennie po kilka razy pytał kiedy Tata wróci, dzwonił do niego, odliczał i był smutny. Widziałam jak bardzo tęsknił.
Gabrysia niby mała, ale też wypytywała, codziennie sprawdzała w łóżku czy czasami Tata się nie znalazł.
Sosna wymęczony szkoleniem, ale jednak daleko od nas w przedświątecznej Warszawie.
Ja marzłam w nocy, brakowało mi rozmów i takiego zwykłego bycia ze sobą.
Rozumiem, że są takie czasy że niektórzy nie mają wyboru i muszą wybrać taką opcję, ale wydaje mi się że trzeba jednak szukać wszelkich rozwiązań by rodzina byłą razem. Wtedy jest zachowana równowaga.